Po urodzinach postanowiłam wprowadzić w życie proces uwalniania, mieszkaliśmy razem ale na moich zasadach .
Ja w końcu postanowiłam nie żyć w jego schemacie ale pozwoliłam mu jeszcze mieszkać bo wiem ze nie łatwo znaleźć coś tak szybko, zaczęłam wreszcie wychodzić bez tłumaczenia, spotykać się ze znajomymi , imprezować szaleństwo wolności 😂 randek poznawania miliona ludzi . Tak było fajnie ale dalej tylko poza domem nie w nim samym, mimo iż nie byliśmy razem dalej byłam mocno kontrolowana, na spacer z psem chodziłam z dodatkowym ogonem 🤣chowającym się po krzakach tylko po to by sprawdzić czy już kogoś mam .
Ja chciałam tylko porozmawiać na spokojnie przez telefon z koleżankami przeważnie Basią i Małgosią które bardzo mnie wspierały w tym trodnym czasie czasem i Aga podjechała na spacerek by pogadać i się pośmiać z durnoty krzaczastego.
Synuś dawał cynk że zbliża się towarzystwo my odrazu zmieniałyśmy temat na najdziwniejsze jakie można 😂 niech słucha.
Wracając ze spaceru zawsze byłam gotowa na wojnę, bo tym razem walczę już o siebie.
Długo by pisać o perypetiach z Michałem wiele sytuacji dramatycznych , komicznych się działo, byłam już zbyt dobrze wyszkolona i gotowa do walki ze potrafiłam przewidzieć każde jego zachowanie, nauczyłam się milczeć nie reagować przytakiwać teraz jak coś mnie złości po prostu milknę.
